„Polak Polakowi wilkiem”? Emigracja nauczyła mnie czegoś zupełnie innego

Tekst: Gosia Smets

W Polsce miałyśmy swoje życie. Rodzinę w pobliżu.
Znajomych, którzy spontanicznie wpadali na kawę.
Była szkoła, praca, ulubione miejsce na weekendowe wypady.

Miałyśmy znajomych w pracy, wśród sąsiadów, znajomych znajomych.
Wydawałoby się, że te relacje tworzyły się zupełnie naturalnie.

Być może nawet nie zastanawiałyśmy się, jak ważne i cenne one były, bo po prostu były.

A potem wiele z nas podjęło decyzję o wyjeździe.
Każda z innego powodu – miłość, studia, lepiej płatna praca, wizja lepszego życia.

Emigracja często przewraca wszystko do góry nogami.

Nowy kraj.
Nowy język.
Nowa kultura.
Nowe zasady i papierologia, w której czasem trudno się odnaleźć.

Na emigracji zaczynamy wszystko od nowa – życie, pracę, naukę, znajomości.

Często dochodzi do tego wychowywanie dzieci w dwóch językach i kulturach, co tylko potęguje tęsknotę za rodziną, która została w Polsce. Za znajomymi, którzy wpadają spontanicznie na kawę, z którymi można swobodnie porozmawiać albo podrzucić dziecko na chwilę.

Naturalne jest więc, że zaczynamy szukać kontaktu z „naszymi”.
Z kimś, kto rozumie nas bez tłumaczenia. Z kimś, z kim można swobodnie porozmawiać w swoim języku.

Ale wtedy często słyszymy:

„Uważaj na Polaków.”
„Polak Polakowi wilkiem.”
Albo: „Jak ci Polak nie zaszkodził, to ci pomógł.”

I mam wrażenie, że przez takie przekonania wiele osób na emigracji jeszcze bardziej się izoluje.

Znajdź swoją wioskę

Zamiast zamykać się na rodaków, warto przypomnieć sobie, że relacje nigdy nie powstają tylko dlatego, że ktoś ma ten sam paszport i mówi w tym samym języku.

Tworzymy je na podstawie wartości, sposobu patrzenia na świat, doświadczeń, wspólnych zainteresowań i etapu życia.

Z jednymi będzie nam bardziej po drodze niż z innymi – i to jest absolutnie w porządku.

W Polsce też nie przyjaźniłyśmy się ze wszystkimi.

Na emigracji mechanizm budowania relacji się nie zmienił. Zmienił się tylko kontekst.

Dlatego zamiast się izolować, warto poszukać swojej wioski.

Bo każda z nas potrzebuje relacji, wsparcia i swoich ludzi wokół siebie.
Poczucie przynależności to jedna z podstawowych potrzeb człowieka.

Polka Polce wsparciem na emigracji

Wierzę, że na emigracji Polka może być Polce wsparciem – trzeba tylko wiedzieć, gdzie szukać.

Ja spotykam takie osoby na eventach, mastermindach, networkingach i warsztatach rozwojowych, a także w społeczności Polki na 7 Kontynentach

Tam, gdzie ludzie inwestują w swój rozwój i są otwarci na innych. Mam wrażenie, że osoby, które dbają o swój rozwój, częściej wybierają życzliwość zamiast zawiści czy plotek.

W moim otoczeniu pojawia się też coraz więcej inicjatyw: spotkań, wspólnych wyjazdów, warsztatów i wydarzeń w wielu krajach. Również online powstaje coraz więcej społeczności – dla mam dwujęzycznych dzieci, dla kobiet w rozwoju osobistym, dla podróżników czy dla tych, które prowadzą swoje biznesy na emigracji.

Kiedy zaczynamy interesować się takimi inicjatywami, nagle okazuje się, że jest ich znacznie więcej, niż wcześniej myślałyśmy. Jedno wydarzenie prowadzi do kolejnego spotkania, jedna znajomość do następnej. I w ten sposób możemy zbudować swoją wioskę wsparcia.

Connecting & Polki na 7 Kontynentach łączą siły

A jeśli prowadzisz swój mały, kobiecy biznes na emigracji - oparty na pasji, misji i talentach - i chcesz poznać inne przedsiębiorcze Polki, które chętnie się wspierają to zapraszam 21-23 kwietnia na Connecting online.

Connecting to 3-dniowe wydarzenie warsztatowo-networkingowe online pełne kobiecej energii, wymiany doświadczeń i wzajemnego wsparcia, które połączyło już setki Polek z ponad 30 krajów. Z tych połączeń powstały piękne współprace, inicjatywy, wspólne projekty, a nawet przyjaźnie.

Z ogromną radością ogłaszam też, że Polki na 7 Kontynentach zostały patronem medialnym tego wydarzenia. Ta współpraca jest dla mnie najlepszym dowodem na to, że Polka Polce naprawdę może być wsparciem na emigracji.

Bo kiedy się łączymy, zaczynają dziać się naprawdę piękne rzeczy. 💛
Ściskam, Gosia Smets

Next
Next

Zima w rytmie nart. O pasji